Dr. Sears o "cry-it-out" i trenerach snu

Poniżej jest moje tłumaczenie części artykułu Dr. Sears-a o jego stosunku do trenerów snu. Podzielam jego zdanie i chcę tylko dodać, że na sytuację ze snem mają wpływ wiele czynników i bardzo często sytuację można poprawić nie zajmując się żadnym trenowaniem kogokolwiek w rodzinie.

Od momentu, gdy książki o rodzicielstwie znalazły swoje miejsce w życiu niemal każdego rodzica trenerzy snu poszukują magicznych sposobów na nieprzespane noce. Są ryzykowne i często mają swoją cenę. Zazwyczaj te metody są modyfikacją dobrze znanego sposobu: „zostawić (dziecko), by się wypłakało”. Technologia też stopniowo zaczyna odgrywać rolę w nocnej opiece rodzicielskiej, proponując zmęczonym rodzicom wachlarz narzędzi, które mają sprawić, że dziecko pozostawione w łóżeczku zaśnie: bujane kołyski, łóżeczka, ruchy których przypominają jazdę autem, misie, które „oddychają”. To wszystko ma zastąpić rodziców w trakcie nocnego czuwania.

Bądźcie jednak rozsądni, próbując proponowanych metod na poprawę jakości snu Waszego dziecka. Odpowiedzcie sobie na poniższe pytania:

  • Czy ta rada brzmi sensownie?

  • Czy odpowiada temperamentowi mojego dziecka?

  • Czy mnie odpowiada?

Jeśli nie jesteście zadowoleni z tego, jak wygląda Wasze życie i stosunki z dzieckiem w dzień albo w nocy, zastanówcie się czy nie powinniście zmienić czegoś u siebie, czegoś, co ułatwi zapewnienie potrzeb Waszego dziecka. Jest to o wiele lepsze, niż natychmiastowe próby zmienienia Waszego dziecka. W końcu, jesteście w stanie kontrolować własne reakcje, ale nie reakcje Waszego dziecka. Bądźcie czujni, przyjmując rady, które obiecują, że dziecko będzie przesypiać noce, ponieważ stosowanie takich sposobów (chodzi o bezmyślne stosowanie rad w stylu „jeden rozmiar dla wszystkich”) niesie ryzyko podważania wzajemnego zaufania między dzieckiem i rodzicem. Wydaje się, że „trenowanie dziecka” jest takie wyzwalające, ale to krótkoterminowe osiągnięcie przy długoterminowej stracie. Możecie stracić możliwość poznania własnego dziecka i być ekspertem jeśli chodzi o jego potrzeby i zachowanie. Dziecko może też stracić możliwość budowania zaufania wobec swoich opiekunów. Odrzucacie wskazówki, jakie podpowiada Wam intuicja, odrzucacie własne zdanie i zamiast tego stosujecie rady kogoś, kto nie ma więzi z Waszym dzieckiem i nie jest zaangażowany w jego życie.

Szczególnie w ciągu pierwszych 6 miesięcy unikajcie trenerów, którzy radzą, aby „zostawić dziecko, by się wypłakało”. Rygorystyczne i bezmyślne stosowanie metody „cry-it-out” ma kilka negatywnych skutków. Po pierwsze, podważa to poczucie bezpieczeństwa dziecka, że w razie potrzeby w nocy też będzie utulone i pocieszone. Po drugie, nie pozwala to na sprawowanie takiej nocnej opieki, którą uważacie za najlepszą dla Was i Waszej rodziny. Po trzecie, możliwe, że to nie pozwoli odkryć prawdziwych przyczyn (w tym medycznych) nocnych pobudek dziecka. Nocne karmienia są normalne; częste, nieprzyjemne nocne pobudki już nie.

Cały artykuł.

Zostaw komentarz